Co ksiądz wikary z Prusic ma na sumieniu? Wpłynęło zawiadomienie do prokuratury - Dolnyslaskinfo.pl

Co ksiądz wikary z Prusic ma na sumieniu? Wpłynęło zawiadomienie do prokuratury

Prusice to dolnośląskie miasto w powiecie trzebnickim. W ostatnich dniach miejscowość żyje historią wikarego, który miał wysyłać niestosowne wiadomości do jednego z podopiecznych.
Co ksiądz wikary z Prusic ma na sumieniu? Wpłynęło zawiadomienie do prokuratury/ pexels.com

Prusice to niewielka miejscowość na Dolnym Śląsku, która żyje teraz niemoralnym zachowaniem księdza wikarego. Jak wynika z wypowiedzi jednej z mieszkanek, duchowny miał upatrzyć sobie szczególnie jednego z chłopców. Zaczęło się niewinnie od wspólnego chodzenia po kolędzie, po prezenty, aż do dwuznacznych wiadomości na messengerze.

Zobacz: Miał molestować ministrantów, został uniewinniony. W czwartek rusza kolejny proces kłodzkiego księdza

Pedofilskie zachowania księdza wikarego

Jako pierwsza sprawą zajęła się lokalna gazeta prusicka “Nowa Gazeta Trzebnicka”, która skontaktowała się z mamą chłopca. Kobieta wskazała, że na początku księdza odbierała dobrze. Był otwarty na pomoc, komunikatywny. Jednak od momentu jak zobaczyła swojego 14-letniego syna z księdzem w ich ogrodzie pod gruszą stała się podejrzliwa.

To było podczas naszej nieobecności. Mój syn Tomek był wtedy w domu chory, a ja pojechałam na zakupy. Zostawiłam go, a ponieważ nie mam własnego samochodu, do miasta pojechałam stopem. Powiedziałam mu, że wrócę najpóźniej o 15:00, ale wróciłam wcześniej, więc Tomek nawet nie wiedział, że jestem już w domu. Po chwili słyszę, że psy bardzo szczekają. Patrzę, a ksiądz i mój Tomek stoją tutaj pod gruszką. Byłam trochę zaskoczona, ale ksiądz mówi, że jest tu przejazdem i na chwilę zajechał do Tomka. (…)

Potem zapytałam syna, skąd ksiądz wiedział, że jesteś w domu, a Tomek odpowiedział, że ksiądz się go zapytał gdzie jest i on mu powiedział, że siedzi w domu, bo się źle czuje. Wtedy ksiądz zapytał czy jest sam. Syn potwierdził, a ksiądz odparł, że właśnie jest tu przejazdem, to zaraz go odwiedzi. Przyznam, że trochę mnie to zaniepokoiło, ale potem puściłam to w niepamięć. Jednak potem była kolejna sytuacja.

– mówi dla Nowej Gazety Trzebnickiej matka 14-latka

Relacja chłopca i księdza zaczęła być niepokojąca. Pojawiały się drogie prezenty, picie grzanego wina po kolędzie czy specjalnie stworzona siłownia tylko dla dwóch, ulubionych ministrantów. Sprawa nabrała jednak tempa kiedy to przewodnicząca komisji do spraw przemocy w rodzinie zaprosiła matkę chłopca na spotkanie.

Zobacz: Świdnica: ksiądz Leszek S. skazany za wykorzystywanie seksulne małoletnich

To co dzisiaj? Walonko? – dwuznaczne wiadomości księdza

Pod koniec kwietnia matka 14-letniego ministranta została zaproszona na spotkanie z przewodniczącą komisji do spraw przemocy w rodzinie, szkolną psycholog i pedagog. Jak się okazało, po tym jak ksiądz miał zaproponować chłopcu seks, 14-latek przesłał screeny rozmów z wikarym do swojej przyjaciółki. Szkoła jednak wskazała, że nie może poczynić dalszych kroków w związku z tą sprawą.

Zobacz: Arkadiusz H., były proboszcz z Sycowa, skazany za molestowanie nastolatka

Mam wielki żal do szkoły, bo przez 2 tygodnie nie zrobiono nic. Pytałam nawet w wiadomości prywatnej do dyrektora czy podjęto jakieś kroki w stosunku do księdza, ale nie dostałam żadnej odpowiedzi. Wtedy zadzwoniłam do burmistrza Prusic i po jego interwencji wreszcie coś się ruszyło. Ja pojechałam też do szkoły i rozmawiałam z dyrektorem przez 1,5 godziny, ale jak mi na sam koniec powiedział, że ona nie chce bronić księdza, ale może on miał co innego na myśli, to ręce mi odpadły, a przecież ksiądz pisał “o waleniu”. Dyrektor miał cały materiał, widział wiadomości, które pisał do syna.

– relacjonuje matka dla Nowej Gazety Trzebnickiej

Ksiądz wyznał, że jest biseksualny, a w młodości był gwałcony

Kobieta postanowiła sama zająć się sprawą i udać się na rozmowę z księdzem w “cztery oczy”. Zapytała się wprost, czy między dzieckiem a duchownym do czegoś doszło. Ten miał zacząć płakać i wyznać, że jest biseksualny.

Opowiadał historyjki, że jako nastolatek był gwałcony, ale że tak bardzo chciał zostać księdzem, że tego nie ujawnił.

– mówi kobieta dla Nowej Gazety Trzebnickiej

Kobieta czuła jednak niedosyt, ponieważ duchowny nie odpowiedział jej na pytanie czy między nim a chłopcem do czegoś doszło. Umówiła się z nim na kolejne spotkanie, ale gdy przyszła na plebanię proboszcz nie zgodził się na rozmowę w cztery oczy.

Niedługo po tym 14-latek nie mógł już uczestniczyć we mszy, a prawnik wynajęty przez wikarego przysłał kobiecie pismo z żądaniem “zaprzestania naruszania dóbr osobistych”. Wtedy matka ministranta poszła do kurii i przekazała sprawę prokuraturze.

Co dalej?

Na jednej ze mszy, ksiądz proboszcz poinformował wiernych, że wikary został zawieszony, ponieważ toczy się postępowanie wyjaśniające – jedna matka o wikarym opowiada nieprawdziwe historie. Dodał, że ksiądz ma się dobrze i odprawia msze w innym miejscu.

Wrocławska kuria zawiesiła duchownego i odsunęła go od wszelkich duszpasterskich czynności, w tym nauczania religii w szkole. Przesłała także doniesienie do prokuratury. Trwają czynności sprawdzające, które mogą skończyć się wszczęciem śledztwa albo odmową.  

Więcej z Dolnyslaskinfo.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.