Tajemnicze zbrodnie na Dolnym Śląsku. Sprawa Ryszarda R. z Wałbrzycha - Dolnyslaskinfo.pl

Tajemnicze zbrodnie na Dolnym Śląsku. Sprawa Ryszarda R. z Wałbrzycha

Uwodziciel, morderca i rzeźnik. 81-letniego staruszka nikt nie podejrzewał o takie zbrodnie. Czego dokonał Ryszard R.?
fot. pexels.com

Pod koniec lat 80. XX wieku policjanci otrzymali tajemnicze zgłoszenie zaginięcia samotnej i bogatej kobiety, Kazimiery G. W trakcie nieoficjalnego śledztwa, policjanci ustalili, że Kazimiera G. od jakiegoś czasu każdą swoją wolną chwilę spędzała w towarzystwie Ryszarda R. o pseudonimie Brzytwa. Skontaktowali się z nim, lecz mężczyzna powiedział, że kobieta wyjechała do sanatorium. Do tego momentu nie podejrzewano, że sprawa ma coś wspólnego z przestępstwem.

Zobacz też: Seryjny morderca z Dolnego Śląska. Jaki był motyw jego zbrodni?

Czy znajomy zaginionej miał coś wspólnego z jej zniknięciem?

Jeden z początkujących detektywów rozpoczął śledztwo. Okazało się, że dobry znajomy zaginionej, który przepadł jak kamień w wodę – Ryszard – sfałszował dokumenty i sprzedał po jej zaginięciu samochód marki Volvo. Od tego momentu stał się głównym podejrzanym w sprawie.

Sprawę nagłośniono na cały kraj, emitując odcinek o zaginięciu kobiety w popularnym programie “Magazyn Kryminalny 997”. Jeden z widzów rozpoznał Ryszarda w telewizji i skontaktował się z policją, podając miejsce jego zamieszkania. Policja otrzymywała w tym czasie wiele nieprawdziwych informacji o tym, gdzie mogą znajdować się zwłoki kobiety. Przeszukiwano każde z miejsc, jednak nic nie znaleziono.

W końcu policjanci dotarli nad zbiornik w Rogoźnicy. W nim nie znaleziono nic, jednak dostrzeżono, że na jednej ze ścian pobliskiego kamieniołomu wisiał oplątany sznurami worek, a z niego wystającą dłoń. W worku znaleziono poćwiartowane ciało Kazimiery G. bez głowy. W poszukiwania włączyła się grupa płetwonurków z Lubania, która znalazła na dnie zbiornika worek z głową denatki.

Zobacz też: Skorpion. Seryjny morderca z Dolnego Śląska

Wyrok

Ryszard R. nie przyznawał się do winy. Twierdził, że sprzedał jej samochód i biżuterię gdy ta wyjechała do sanatorium, lecz z morderstwem nie ma nic wspólnego. Ostatecznie udało się udowodnić jego winę. Skazano go na podwójna karę 20 lat pozbawienia wolności. Gdy wyszedł na wolność, w wieku 81 lat popełnił kolejną zbrodnię.

11 grudnia 2020 roku za pomocą siekiery zamordował swego byłego współpracownika, Zygmunta S. Na miejscu zbrodni pozostawił wiele śladów po sobie, więc nie trudno było go schwytać. 17 grudnia 2021 roku skazano go na karę dożywotniego pozbawienia wolności.

Zobacz też: Tajemnicze zbrodnie na Dolnym Śląsku. Morderstwo Stanisława w Lwówku Śląskim

Źródło: Media

Więcej z Dolnyslaskinfo.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.