Jaros o geopolityce: Nie istnieje na świecie tandem, który mógłby wygenerować potęgę większą niż Europa i USA działające razem - Dolnyslaskinfo.pl

Jaros o geopolityce: Nie istnieje na świecie tandem, który mógłby wygenerować potęgę większą niż Europa i USA działające razem

Jesteśmy częścią cywilizacji zachodu, krajem położonym na wschodniej granicy naszej cywilizacji. Stwarza to szanse na gospodarcze, militarne i polityczne wzmocnienie Polski. Trudno sobie wyobrazić infrastrukturę bezpieczeństwa europejskiego bez Polski – mówi Michał Jaros, poseł Koalicji Obywatelskiej.
fot. EU Parliament File Photo

Jest takie chińskie powiedzenie, a właściwie przekleństwo, które mówi: obyś żył w ciekawych czasach. Można powiedzieć, że w takich czasach obecnie żyjemy. Najpierw pandemia, a teraz konflikt zbrojny w Ukrainie.

Michał Jaros, poseł Koalicji Obywatelskiej: – Nie mogę się zgodzić z tezą, że żyjemy w ciekawych czasach. Jakkolwiek to zabrzmi, to muszę powiedzieć, że żyjemy w bardzo trudnych i niebezpiecznych czasach. Na naszych oczach doszło do destrukcji ładu polityczno-gospodarczego w Europie oraz światowego, prawie 30-sto letniego okresu względnej stabilności politycznej i rozwoju świata we wszystkich jego aspektach. Gospodarka światowa rosła zapewniając poprawę warunków życia w różnych zakątkach globu, zmniejszyła się skala ubóstwa, wiele grup społecznych było w stanie zaspokoić swoje podstawowe potrzeby i awansować cywilizacyjnie. Inwazja Rosji na Ukrainę zburzyła ten stan rzeczy, zdestabilizowała sytuację w Europie i na świecie. Jej wpływ na sytuację geopolityczną jest większy aniżeli zasięg terytorialny prowadzonych walk. Dzisiaj w sensie ekonomicznym mamy do czynienia z III wojną światową, bo w tej wojnie uczestniczą bloki państw o największym udziale w światowym PKB. Wojna zatrzymała globalizację i przed nami procesy deglobalizacyjne, wpisujące się w logikę wojny. Czy taki bieg wydarzeń można uznać za ciekawy?!

Można powiedzieć, że ta Europa wróciła do tego, w czym przez lata czuła się najlepiej – do wojen. Tutaj zawsze było niespokojnie. Europa to był taki kontynent, przez który wojsko maszerowało z północy na południe, ze wschodu na zachód.

– Agresja militarna Rosji na Ukrainę dla wielu (w tym i polityków) była niespodziewanym wydarzeniem. Ten 30-sto letni europejski ład, powstały po rozpadzie ZSRR, realizujący gospodarczą ekspansją, globalizację, charakteryzujący się dużymi biznesami robionymi przez główne państwa Unii Europejskiej z Rosją i Chinami, uśpił świat polityki i społeczeństwa. W imię wielkich biznesów i bogacenia się zapomniano o rzeczy najważniejszej, o bezpieczeństwie. Tak dalece, że najpierw atak Rosji na Gruzję w 2008 roku, a nawet inwazja Rosji z 2014 roku i w konsekwencji aneksja Krymu oraz wschodniej Ukrainy, nie obudziła z letargu elit politycznych Europy.

Z dzisiejszej perspektywy można powiedzieć, że wojna w Ukrainie rozpoczęła się w 2014 roku z 8-mio letnią przerwą na kolejny jej akord. „Porozumienia mińskie”, kończące ten pierwszy etap wojny, dało złudzenia jej architektom powrotu do pokoju i możliwości robienia interesów z Rosją. Europa kupiła sobie spokój za cenę koncesji terytorialnych na rzecz Rosji kosztem Ukrainy. Można dostrzec pewne podobieństwo „porozumień mińskich” do tych z 1938 roku- „traktatu monachijskiego”. W obu przypadkach celem był pokój, a skończyło się wojną. Europa nie wykorzystała tej przerwy wojennej na zbudowanie swojej zdolności polityczno-militarnej do konfrontacji z rosyjskim imperializmem. A wręcz przeciwnie, poprzez współpracę w obszarach wrażliwych, budując potęgę agresora, która obróciła się przeciwko nam, Europa sama sobie zgotowała ten los.

… a Europa podzielona..

 – Europa w sensie geostrategicznym jest podzielona od dawna. Pierwszą linią podziału był stosunek do idei euroatlantyckiej, do NATO i USA. Francja i Niemcy od wielu lat prowadziły politykę dystansowania się od relacji z USA, stawiały w wątpliwość sens istnienia NATO. Oba te kraje postrzegały NATO jako element amerykańskiej dominacji i ich wpływów, ograniczających ambicje geopolityczne uczynienia z Europy samodzielnego mocarstwa światowego. Europa i kraje europejskie straciły po wojnie  ten status bezpowrotnie, a nawet UE, mimo swojego potencjału, nie była i nie będzie w dającej się przewidzieć przyszłości mocarstwem światowym. Ten stan rzeczy obnażyła agresja Rosji na Ukrainę. Ażeby być mocarstwem oprócz ambicji elit politycznych trzeba dysponować realną siłą militarną.

Europa nie dostrzegała zagrożeń i nie doceniała znaczenia paktu północnoatlantyckiego dla swojego bezpieczeństwa.  Polityka głównych państw europejskich i samej Unii orientowała się na inne polityczne azymuty. Drugą linią podziału był stosunek do Rosji. Kraje Europy środkowo-wschodniej, poza Węgrami, w tym Polska, mające swoje doświadczenia historyczne, trafnie definiowały zagrożenia ze strony imperializmu rosyjskiego. Kraje Europy zachodniej odbierały te obawy jako przejaw rusofobii. Arbitrem w tym zasadniczym sporze okazała się historia. Wiadomo, kto miał rację. Atak Rosji na Gruzję i zajęcie dwóch regionów- Abchazji oraz Osetii Południowej to był sygnał ostrzegawczy. Ale dopiero wydarzenia z 2014 roku najpierw na Majdanie w Kijowie, a potem aneksja Krymu i zajęcie części dwóch obwodów Ukrainy: donieckiego i Ługańskiego, a potem próba destabilizacji w Charkowie i Odessie potwierdziły prawdziwe strategiczne zamiary Rosji. Byłem świadkiem tej historii i tych zdarzeń.

Jedna oś upadła, ale na horyzoncie rysuje się nowa– Waszyngton– Londyn– Warszawa. Tak przynajmniej byśmy chcieli to widzieć z perspektywy Polski.

 – W dniu, w którym wybuchła wojna na Ukrainie, legł w gruzach dotychczasowy europejski ład, strategia i linia polityczna, realizowane przez wiodące państwa Unii Europejskiej. Europa była wobec agresji rosyjskiej bezbronna, nieprzygotowana, niezdolna do przeciwstawienia się tej wojnie. Gdyby nie siła, potęga militarna i zdolność odstraszania NATO, to nietrudno byłoby przewidzieć przebieg tej wojny. I w tym pierwszym, najważniejszym i trudnym momencie dla Ukrainy powstał sojusz Polska-Wielka Brytania-USA, które od dawna postrzegały Rosję jako potencjalnego agresora. Największe wsparcie Ukrainie zapewniły te trzy państwa, z których dwa nie są członkami UE. To dobitnie obrazuje słabość polityczno-militarną Unii i niezdolność do militarnej samoobrony.  Bez tego wsparcia Ukraina nie przetrwałaby pierwszej fazy wojny z 2022 roku.

Z dzisiejszej pozycji, analizując przebieg tej wojny, można powiedzieć, że tylko NATO jest gwarancją bezpieczeństwa Europy. Nie bez powodu dwa pacyfistyczne państwa: Finlandia i Szwecja pod wpływem tych wydarzeń podjęły decyzję o przystąpieniu do NATO, wykazując realizm w ocenie zdolności Unii Europejskiej do zapewnienia bezpieczeństwa. Dzisiaj mamy do czynienia ze zderzeniem dwóch cywilizacji: zachodnio-europejskiej z cywilizacją euro-azjatycką. I dlatego Europa nie ma wyboru. Europa musi współpracować ściśle z USA. Zarówno Europa, jak i USA, nie kooperujące ze sobą, będą dużo słabsze. Nie istnieje na świecie tandem, który mógłby wygenerować potęgę większą niż Europa i USA działające razem. W wyniku agresji Europa znalazła się w zawieszeniu pomiędzy przeszłością, z której jeszcze nie wyciągnięto wniosków, a przyszłością, której jeszcze nie zdefiniowano.

Europa musi na nowo zdefiniować swoją rolę w globalnym świecie, osiągając w tej zasadniczej kwestii jedność państw Unii. Do wyboru są tylko trzy opcje: odbudować relacje z USA w ramach partnerstwa atlantyckiego albo przyjąć neutralną postawę i lawirować pomiędzy kluczowymi geopolitycznymi biegunami, albo wejść w alians z innym mocarstwem pozaeuropejskim. Innych realnych opcji nie widzę.

Czy nasze położenie geograficzne, które wielokrotnie w historii było naszym przekleństwem, może teraz okazać się naszym sprzymierzeńcem?

– Położenie geograficzne może być zarówno przekleństwem, jak i wielką szansą. Od zaborów nie mieliśmy takiej szansy, jaka jest dzisiaj w naszym zasięgu. Nie jesteśmy krajem wciśniętym między dwa wielkie mocarstwa, walczące o hegemonię i często współpracujące ze sobą ze szkodą dla Polski. Dzisiaj jesteśmy częścią cywilizacji zachodu, krajem położonym na wschodniej granicy naszej cywilizacji. Stwarza to szanse na gospodarcze, militarne i polityczne wzmocnienie Polski. Trudno sobie wyobrazić infrastrukturę bezpieczeństwa europejskiego bez Polski. Jesteśmy strategicznym państwem frontowym, ale leżymy po właściwej stronie konfrontacji. I to jest nasza wielka historyczna szansa. Wojna w Ukrainie zmieniła wszystko, przyszłość będzie inna niż przeszłość. Nie ma szans na powrót do tego, co było. Trzeba będzie na nowo określić i zbudować struktury polityczne Unii Europejskiej, ukierunkowane na realizowanie interesów polityczno-gospodarczych całej UE, a nie tylko wybranych państw. Praktyka politycznego przywództwa Francji i Niemiec bardziej brały pod uwagę interesy tych państw, a nie Unii Europejskiej. I to jest główna przyczyna obecnego stanu rzeczy. Polska wraz z Ukrainą, Mołdawią i innymi państwami środkowo-wschodniej Europy, położonymi wzdłuż granicy dzielącej Europę z Eurazją, powinny stworzyć silny blok proatlantycki w celu skłonienia pozostałych krajów Unii Europejskiej do reorientacji w kierunku zacieśnienia współpracy z NATO.

Jeśli poważnie myślimy o bezpieczeństwie całej Europy i zabezpieczeniu wschodniej granicy przed ekspansją rosyjską, to taki blok musi powstać, a państwa go tworzące powinny mieć znaczący głos w kwestiach bezpieczeństwa europejskich granic, ponieważ to na nie spadnie główny ciężar obrony wschodniej granicy. Otwiera to szanse na większe upodmiotowienie Polski w Unii Europejskiej i wzmocnienie jej roli w tym obszarze. Siła tego bloku, który reprezentowałby 1/3 populacji Unii Europejskiej, zmieniłaby zasadniczo układ polityczny w UE, ograniczając hegemonię dotychczasowych liderów, zmuszając ich do liczenia się z głosem innych państw. Taka zmiana wzmocniłaby Unię Europejską zarówno politycznie, jak i militarnie. Przed nami konieczność zasadniczych zmian w UE, gdyż bez nich wspólnota europejska będzie się pogłębiać w kryzysie, który może zakończyć się rozpadem Unii. W ramach tej głębokiej reformy musi się na nowo zwymiarować rola i miejsce Niemiec w Europie, które w swej politycznej praktyce uznawały się za hegemona, nieograniczonego w swym działaniu, który może bardzo wiele. Niemcy są ważną częścią silnej Europy, silnej także siłą pozostałych państw, ale nie mogą być ponad Europą. Równowaga sił w Europie jest niezwykle ważna, każda hegemonia będzie wypaczać ideę unijnej współpracy.

Wyzwaniem stojącym przed nami jest zbudowanie silnego, połączonego wspólnotą interesów bloku państw Europy środkowo-wschodniej, a w szczególności państw frontowych, którego głos w Unii Europejskiej winien być odpowiednio słyszalny, szczególnie w kwestiach bezpieczeństwa. To jest wyzwaniem i szansą dla Polski. Polska może i powinna odgrywać w tym bloku kluczową rolę, współpracując zarówno w ramach Unii Europejskiej, jak i w ramach NATO. Wypracowanie zasadniczych kierunków polskiej, wieloletniej polityki strategii polityki zagranicznej jest historyczną koniecznością. Wymaga tego Polska Racja Stanu. A to z kolei wymaga debaty głównych sił politycznych, zdefiniowania głównych paradygmatów określających interesy Polski i wyłączenia ich z bieżących sporów politycznej walki.

Patrzymy na to z perspektywy Warszawy. Perspektywa Belina będzie już inna. Nie mówiąc o krajach południa Europy, dla których wojna w Ukrainie to jednak odległa i abstrakcyjna sprawa. Jak przekonać państwa Unii Europejskiej, że kiedy z pozycji Warszawy mówimy o bezpieczeństwie, to mamy na myśli bezpieczeństwo całej UE?

 – Interes Polski jest w sprawie bezpieczeństwa tożsamy z interesem całej Unii Europejskiej. I nawet jeśli inne państwa tego nie rozumieją, to my powinniśmy do tego przekonywać. Mam wrażenie, że ostatnie wydarzenia wpływają pozytywnie na zmianę myślenia elit, a przede wszystkim społeczeństw na ideę wspólnego bezpieczeństwa. Do tego jest nam jednak jeszcze potrzebna silna pozycja Polski w strukturach unijnych, a ta niestety w ostatnich latach dramatycznie spadła. Szczególnie teraz, w aktualnej sytuacji geopolitycznej, to ważne, żeby nasz głos był nie tylko słyszany, ale też, żeby nasze postulaty były realizowane. Przytoczę w tym miejscu zacytowane przez Churchill’a szkockie przysłowie: ,,Broń jednego domu, a obronisz wszystkie”.

Artykuł ukazał się pierwotnie na stronie Fundacji Departament Idei.

Źródło: Departament Idei

Więcej z Dolnyslaskinfo.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.