Wodny kryzys w gminie Ścinawa. Mieszkańcy: "nawet nie odbiera się od nas telefonów" - Dolnyslaskinfo.pl

Wodny kryzys w gminie Ścinawa. Mieszkańcy: “nawet nie odbiera się od nas telefonów”

Aktywiści z gminy Ścinawa biją na alarm. Wszystko przez problem z dostępnością do bieżącej, zdrowej wody. Przez liczne awarie niektóre wsie poza Ścinawą bywają odcięte od wody, nawet na wiele dni. Włodarze gminy w przeszłości obiecywali nowe inwestycje, jednak od tamtego czasu sytuacja nie uległa poprawie, a mieszkańcy czują się oszukani i zostawieni sami sobie.
Ścinawa
Ścinawa, fot. wikimedia

Rdzawa woda w kranach

Ścinawa to niewielka gmina w Zagłębiu Miedziowym, w której mieszka około 10 000 osób. Lokalni działacze od lat wskazują na liczne problemy z dostępnością oraz jakością wody pitnej. Za kryzysy odpowiedzialna ma być niedostateczna infrastruktura, oraz zwykłe zaniedbanie lokalnych wodociągów. To wszystko przekłada się negatywnie na jakość życia mieszkańców gminy. Jak sami mówią, nawet w samej Ścinawie coraz częściej zdarza się, że z kranów leci woda w rdzawym, miedziowym kolorze. Zaniepokojeni ruszają wtedy po wodę do sklepów, a to znacząco utrudnia codzienne funkcjonowanie.

Problemy wielokrotnie były zgłaszane włodarzom gminy. Aktywiści sugerują jednak, że pomimo zapewnień władz o pracach nad rozwiązaniem kryzysu, sytuacja nie ulega poprawie.

W samym mieście Ścinawa w kranach regularnie leci woda w kolorze rdzawym. Władze miasta cały czas zapewniają że coś w tej kwestii robią, ale efektów nie widać. Dodatkowo już drugi raz w ciągu dwóch miesięcy odnotowuje się przypadki zakażenia bakterią coli. Na terenie całej gminy odnotowuje się notoryczne wycieki z rur. Ta woda leci do rynsztoków, na pola, często trwa to po kilka dni.

Paweł Kowalski, Stowarzyszenie Lepsza Ścinawa

Zdesperowani mieszkańcy próbują na własną rękę poprawić jakość wody w kranach, to jednak nie okazuje się takie proste. Ze względu na skalę zaniedbań, takie działania są bardzo kosztowne.

Ścinawianie nie mają dostępu do zdrowej wody. Domowe filtry, które normalnie powinny wystarczyć na 3-6 miesięcy, w Ścinawie są do wymiany po dwóch tygodniach.

Paweł Kowalski, Stowarzyszenie Lepsza Ścinawa

ZGK nie odbiera telefonów od mieszkańców

Kryzys nie dotyczy tylko samej Ścinawy, ale przede wszystkim okolicznych wsi. W dramatycznej sytuacji są mieszkańcy Redlic. Ich wieś jest najdalej położona od Ścinawy, a to fatalnie odbija się na dostępności wody. Najgorzej jest w lecie, ale problemy z ciśnieniem w kranach odczuwają właściwie przez cały rok. Według Mirosława Galanta, mieszkańca Redlic, ścinawskie ZGK zbywa mieszkańców i zrzuca wszystko na pojedyncze awarie rurociągów.

Notorycznie, tydzień w tydzień są rzekome awarie sieci wodociągowych. Najgorsze jest w tym to, że zarząd ZGK kompletnie się z nami nie kontaktuje, jesteśmy bez informacji, za każdym razem musimy się upominać. ZGK wskazuje na posty na Facebooku, ale we wsi jest wiele osób w starszym wieku, które nie komunikują się w taki sposób.

W wodzie cały czas znajdują się bakterie coli. Ta woda trafia do naszych wodociągów, a o zagrożeniu zostajemy informowani po paru dniach, po tygodniu. Te informacje, które otrzymujemy, są “po czasie”. W pewnym momencie pracownicy ZGK przestali nawet odbierać telefony. Co prawda raz podstawiono pożyczony beczkowóz, ale to dopiero po naszej interwencji.

Mirosław Galant

Jak sam mówi, mieszkańcy czują się ignorowani przez Zarząd Gospodarki Komunalnej. ZGK z kolei w swoich mediach społecznościowych pisze o “dobrej współpracy z mieszkańcami Redlic”, jednak jak mówi sam Galant rzekoma dobra współpraca to w rzeczywistości liczne interwencje i błagania o pomoc ze strony mieszkańców. Komunikacja ma być na tyle krytyczna, że przedstawiciele ZGK nie pojawili się nawet na umówionym spotkaniu w świetlicy w Redlicach. Poprosiliśmy Zarząd Gospodarki Komunalnej o komentarz w tej sprawie. Do momentu publikacji artykułu nie otrzymaliśmy jednak odpowiedzi pomimo kilkukrotnych telefonów i maila.

16 sierpnia miało odbyć się spotkanie w tej sprawie. Zaproszono prezesa i cały zarząd ZGK oraz burmistrza Kosztyłę. Na miejsce przybyli jedynie mieszkańcy Redlic. Czujemy się oszukani przez władze. Obiecano nam nowe inwestycje, dzisiaj natomiast, z tego co wiemy, w gminie nie ma na to pieniędzy i w tej sprawie dopiero coś może się ruszyć w 2024 roku. Jesteśmy na samym końcu łańcucha – zarówno jeśli chodzi o dostęp do wody, jak i do inwestycji.

Mirosław Galant

Kto zaniedbał ścinawskie rurociągi?

Paweł Kowalski z Lepszej Ścinawy wskazuje tutaj winnych wśród włodarzy gminy. Aktywista przypomina o obietnicach budowy zbiornika wyrównawczego w Parszowicach czy stacji uzdatniania wody w Wielowsi. Inwestycje rozwiązałyby problem z dostępnością wody poza Ścinawą a także z jej jakością. Do dzisiaj jednak nie ruszyły prace związane z realizacją tych planów, i wszystko wskazuje na to, że sytuacja jeszcze długo nie ulegnie poprawie.

W tamtejszych rurociągach ciśnienie jest tak małe, że w mieszkaniach na wyższych piętrach praktycznie nie ma bieżącej wody. Dariusz Stasiak obiecywał nową infrastrukturę, niestety mieszkańcy nie doczekali się niczego nowego.

Paweł Kowalski, Stowarzyszenie Lepsza Ścinawa

Dramatyczną sytuację potwierdza Galant. Jak sam twierdzi, najprawdopodobniej do 2024 roku w gminie nie powstanie żadna inwestycja mająca zaradzić kryzysowi.

Czujemy się oszukani przez władze. Obiecano nam nowe inwestycje, dzisiaj natomiast, z tego co wiemy, w gminie nie ma na to pieniędzy i w tej sprawie dopiero coś może się ruszyć w 2024 roku. Jesteśmy na samym końcu łańcucha – zarówno jeśli chodzi o dostęp do wody, jak i do inwestycji.

Mirosław Galant

Działacze nie planują jednak składania broni. Liczą na to, że sprawę uda się nagłośnić na tyle, żeby zwrócić uwagę władz wojewódzkich a nawet krajowych czy międzynarodowych. Stowarzyszenie informuje o złożeniu apelu do ONZ, a w najbliższy wtorek zdesperowani mieszkańcy planują pikietę pod ścinawskim urzędem.

Zobacz też: Układ ścinawski. Samorządowcy drenują gminę z ogromnych pieniędzy

>