45-latek podpalił drewniany domek na placu zabaw. Chciał zaimponować koleżance... - Dolnyslaskinfo.pl

45-latek podpalił drewniany domek na placu zabaw. Chciał zaimponować koleżance…

Mężczyzna nie potrafił wyjaśnić, dlaczego opalił zapalniczką ściany drewnianego domku. Wszystko jednak wskazuje na to, że po prostu chciał zainteresować tym swoją towarzyszkę.
45-latek podpalił drewniany domek na placu zabaw. Chciał zaimponować koleżance... /fot. pexels (zdjęcie poglądowe)
45-latek podpalił drewniany domek na placu zabaw. Chciał zaimponować koleżance… /fot. pexels (zdjęcie poglądowe)

Zdarzenie miało miejsce kilka dni temu. W nocy, na placu zabaw umiejscowionym na Skwerze Sybiraków w Wałbrzychu doszło do aktu wandalizmu, który dzięki czujności pracownika miejskiego monitoringu szybko został udaremniony. Drewniany domek dla dzieci, będący dotąd bezpiecznym miejscem zabaw, stał się celem dewastacji przez 45-letniego mężczyznę. Sprawca, próbując zaimponować swojej 38-letniej koleżance, zdecydował się na nieodpowiedzialne działanie, które skończyło się jego zatrzymaniem i postawieniem przed sądem.

Zobacz też: Wałbrzych: Dwoje nastolatków ukradło zdalnie sterowany samochodzik

Bawił się zapalniczką

Zdarzenie miało miejsce tuż po północy, kiedy to sprawca wraz z towarzyszką znajdowali się na placu zabaw na Piaskowej Górze. W akcie próżnej chluby, mężczyzna użył zapalniczki żarowej do podpalenia drewnianych ścian i podłogi domku, co miało być formą rozrywki. Na szczęście, pracownik obsługujący system monitoringu miejskiego natychmiast zauważył poczynania wandala i bez wahania powiadomił o sytuacji policję.

Funkcjonariusze z pierwszego komisariatu szybko zareagowali na zgłoszenie i już po kilku minutach zatrzymali sprawcę na gorącym uczynku. 45-letni mieszkaniec Boguszowa-Gorc spędził następne godziny w policyjnej celi, a podczas popołudniowych czynności procesowych przyznał się do winy. Pomimo przyznania się do zarzutów, mężczyzna nie był w stanie wyjaśnić motywów swojego działania. Niewykluczone, że zwyczajnie chciał w ten sposób zaimponować swojej towarzyszce.

Za zniszczenie mienia grozi mu teraz kara do 5 lat pozbawienia wolności. Ostateczna decyzja należeć będzie do sądu, który zadecyduje o losie sprawcy. Straty oszacowano na kwotę 850 złotych.

Zobacz też: Kłodzko: Seria podpaleń busów. Nagroda za wskazanie sprawcy