Świdnica. Czy Towarzystwo Pomocy im. św. Brata Alberta podawało bezdomnym przeterminowane jedzenie? - Dolnyslaskinfo.pl

Świdnica. Czy Towarzystwo Pomocy im. św. Brata Alberta podawało bezdomnym przeterminowane jedzenie?

W świdnickim schronisku dla osób dotkniętych kryzysem bezdomności podejrzewa się nieprawidłowości związane z działaniem placówki. Sprawą zajęła się prokuratura.
pixabay.com

Towarzystwo Pomocy im. św. Brata Alberta prowadzi w Świdnicy dwie placówki dla osób dotkniętych kryzysem bezdomności. W jednej z nich, przy ul. Westerplatte, zauważono pewne nieprawidłowości.

Podawano przeterminowane jedzenie?

W ciągu ostatnich kilku miesięcy do świdnickiej prokuratury trafiły dwa zawiadomienia dotyczące możliwości narażenia podopiecznych schroniska. W ciągu tego roku sanepid już kilkanaście razy kontrolował pracę placówki. W styczniu ujawnił ok. 50 kg mięsa, które było po upływie dat minimalnej trwałości lub terminu przydatności do spożycia. Natomiast 11 maja znaleziono przeterminowane wyroby garmażeryjne oraz mięsa.

Przeterminowane były też kasze, mąki, przetwory mleczne, suszone owoce. I jeszcze: pieczywo i warzywa miały zmiany o cechach organoleptycznych. W skrócie – były spleśniałe. 13 maja do utylizacji nakazano wywieźć 761 kg produktów pochodzenia zwierzęcego i 445 kg tłuszczów. W czerwcu sanepid znalazł przeterminowane warzywa, owoce i chleb. Za każdym razem nakładał mandaty od 300 zł do tysiąca złotych, wszczynał postępowania administracyjne i zapowiadał kolejne kontrole, mając na względzie ochronę zdrowia i ludzi.

podaje portal wyborcza pl.

Skargi na Towarzystwo Pomocy im. św. Brata Alberta szły od władz Świdnicy, radnych, MOPS-u i biskupa świdnickiego Marka Mendyka.

Sprawa trafiła do prokuratury

Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej jako pierwszy zawiadomił prokuraturę o nieprawidłowościach. W wystosowanym piśmie wskazano, że w placówce podawane są produkty po upływie terminu ważności. Później 9 września wpłynęło zawiadomienie z Rady Miejskiej w Świdnicy także dotyczące przekroczenia terminu ważności podawanych produktów spożywczych. Oprócz usuniętych etykiet z terminem ważności, nie było również faktur, które umożliwiałyby dotarcie do dostawców żywności.

Zleciliśmy w tej sprawie przeprowadzenie postępowania sprawdzającego i zażądaliśmy określonych dokumentów. Wstępnie zakwalifikowaliśmy to zdarzenie jako narażenie podopiecznych schroniska na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty zdrowia, w związku z podejrzeniem podawania im do spożycia przeterminowanej żywności. Jest to wstępnie przyjęta przez nas kwalifikacja. Trwa postępowanie sprawdzające, na przeprowadzenie którego mamy trzydzieści dni. Pod koniec miesiąca podejmiemy decyzję o wszczęciu bądź odmowie wszczęcia postępowania. Gotowość do potwierdzenia zarzutów sformułowanych w zawiadomieniach do prokuratury zadeklarował były kierownik świdnickiego schroniska. – Powinno się je natychmiast zamknąć. Przeterminowane jedzenie było wydawane podopiecznym i zeznam to przed prokuratorem. Kiedy z darów przychodziła żywność, trafiała do tajnego magazynu. Długo leżała, a później przygotowywano z tego posiłki.

– mówi arek Rusin z Prokuratury Rejonowej w Świdnicy dla portalu wyborcza.pl

W rozmowie z wyborczej.pl prezes świdnickiego koła Towarzystwa Pomocy im. św. Brata Alberta wytłumaczyła, że winę za taki stan rzeczy ponosi były kierownik:

Mieliśmy takiego nieudacznego kierownika, któremu było wszystko jedno. To on kładł świeżą żywność na wierzch, a pod spodem zalegała w ogromnych ilościach żywność pozyskana wcześniej. Okazało się, że z tego powodu aż ponad pół tony trzeba było wyrzucić. Po zutylizowaniu tej żywności odbywały się kolejne kontrole sanepidu i tylko raz miały wykazać, że kilka jogurtów pochodzących z dużej partii przekazanej przez sklepy było przeterminowanych. – Jeśli bezdomny mieszka w jakimś chlewiku i je cokolwiek ze śmietnika to nikt się nie przejmuje. A kiedy pojawia się w schronisku jeden, czy dwa przeterminowane jogurty to robi się z tego wielką tragedię. Nikt nie chciał tym ludziom zrobić krzywdy.

>